Szukaj

Czwartki nad rzeką: upalny tydzień czerwcowy nad rzeką

Czwartki nad rzeką: upalny tydzień czerwcowy nad rzeką

Wszystkim rzekom, nie tylko tym na terenie naszego kraju należy się szczególny szacunek i ochrona. Każdy wędkarz, aby poznać prawidłowy mechanizm rzeki powinien się z nią zaprzyjaźnić raz na całe życie. Oddać się jej bezgranicznie i być odpowiednio przygotowany na każdy, nawet najmniejszy jej grymas. Dlatego, aby dobrze poznać rzekę należy odwiedzać ją tak często jak jest to tylko możliwe. Niekoniecznie z wędką. Samo przebywanie nad wodą nauczy nas pokory i wytrwałości w dążeniu do poznawania jej najskrytszych tajemnic i zadań, jakie stanowi dla nas samych.

Jestem przekonany, że wytrwałe poznawanie zwyczajów rzecznych mieszkańców uszlachetni i ubogaci nasze normalne, codzienne życie. Wędkarstwo spinningowe to pewnego rodzaju sposób na życie, na odnalezienie i przetrwanie w dzisiejszym trudnym, zabieganym świecie. To także setki przebytych pieszo kilometrów, zazwyczaj w trudnych i nieprzyjaznych dla człowieka warunkach. Są ludzie, dla których wędkarstwo to znakomity sposób na relaks, zasłużony odpoczynek po ciężkiej pracy, odizolowanie się od stresu dnia powszedniego.

Obcowanie z przyrodą, bezpośredni kontakt z pięknem naturalnego środowiska, magiczny, niepowtarzalny charakter nadrzecznego krajobrazu to niejedne argumenty oddające formę życia, jaką jest rzeka. Malownicze przelewy, dzikie burty brzegowe, stare faszynowo-wilkinowe opaski, ostrogi... Pośrodku których główną rolę odgrywa skromna osoba wędkarza. Skromny, dobroduszny człowiek, którego rodzinne korzenie zobowiązują do poszanowania wszystkiego co naturalne, żywe. Przezwyciężyć każdy meander rzeki może tylko osoba, dla której rzeka jest jedyną miłością życia.

Wkrótce osiągniemy pewien stan, który będzie trudno racjonalnie wytłumaczyć.

Tym etapem, stanem jest umiejętność czytania wody. Doświadczonemu wędkarzowi wystarczy jedno spojrzenie na rzekę, aby prawidłowo odczytał jej głębokość oraz rodzaj podłoża. To właśnie doświadczenie decyduje o tym, że przebywając nad daną rzeką widzimy znacznie coś więcej niż tylko płynącą wodę. Dostrzegamy piękno, niepowtarzalność i magię miejsca, w którym się znajdujemy.

Wszystkie te czynniki pomogą nam w najważniejszej decyzji, jaką musimy podjąć, aby dobrze i efektownie łowić. Gdzie, jak, i w jaki sposób poprowadzić naszą sztuczną przynętę, aby ta stała się głównym obiektem zainteresowania drapieżników. Jedynie słuszną odpowiedzią na to pytanie jest baczne, bieżące obserwowanie rzeki i przebywanie nad nią tak często jak się tylko da. W tym momencie poruszyłem bardzo ważny problem, który dotyczy bez wyjątku każdego z nas wędkarzy. Problemem tym jest umiejętność zagospodarowania czasu przeznaczonego na obcowanie z rzeką. Jesteśmy zabiegani, towarzyszą nam negatywne emocje, stres. 

Ktoś w pracy podniósł nam ciśnienie, w szkole nauczyciele skutecznie nam utrudniają życie. Z dnia na dzień przekładamy naszą wizytę nad rzeką. Często narzekamy na brak odpoczynku, relaksu, czasu. Lekarz rodzinny zaleca szybką wizytę nad pobliską rzeką. Zrozpaczeni stosujemy się do wskazówek specjalisty. Idziemy nad rzekę. Znowu towarzyszą nam pozytywne uczucia. Momentalnie zapominamy o problemach i przykrościach dnia codziennego. Odczuwamy spokój i harmonię bycia blisko z naturą. Życie zaczyna na nowo tętnic prawidłowym rytmem.

Okazanie należytego szacunku rzece i jej mieszkańcom to kolejny ważny element stanowiący o końcowym sukcesie spinningisty. Za oddany szacunek rzece, czeka nas wszystkich wędkarzy najcenniejsza nagroda w postaci pięknych, wyrośniętych, dzikich, a nierzadko medalowych rzecznych mieszkańców. W tym momencie proszę jednak wszystkich do zastosowania się do coraz powszechniejszej zasady w Europie „No kill” (złów i wypuść). Obchodźmy się możliwie delikatnie ze złowionymi rybami. Pamiętajmy, że są to żywe istoty, a nie przedmioty, które tak samo jak My ludzie odczuwają ból. Jeśli to możliwe podbierajmy nasze zdobycze nawilżoną w wodzie ręką, aby nie zetrzeć warstwy ochronnej śluzu z ich łusek. 

Najlepiej jeśli ryby lądujemy za pomocą podbieraka z silikonową siatką. Pamiętajmy również, aby zachować należytą ostrożność podczas wypuszczania ryb. W żadnym przypadku nie wrzucajmy ich do wody ze znacznej wysokości, aby je nie uszkodzić. Nie kładźmy również ryb na wysuszonych skałach, głazach i kamieniach. Warto zadbać o to, aby cześć ryb, zwłaszcza małych, niewymiarowych odhaczać za pomocą szczypiec już w siatce podbieraka – bez kontaktu z naszymi dłońmi. Niektóre ryby po wyczerpującej walce potrzebują czasu, aby dojść do siebie, dlatego np. brzany w górskiej rzece po długim holu często ustawiam pod prąd, aby przepływająca woda natleniła ich skrzela. 

Zwracajmy również uwagę na to, aby nie przedłużać niepotrzebnie pobytu ryb poza ich naturalnym środowiskiem – wodą. Zwłaszcza latem przy wysokich temperaturach pamiętajmy, aby sesja zdjęciowa trwała krótko i ryby w dobrej kondycji wracały do wody. Omijajmy także tarliska ryb w rzece, a nawet jeśli na takie trafimy to jak najszybciej je opuśćmy. Tak postępuje wędkarz przestrzegający prawa oraz zachowujący wędkarską etykę. Pozwólmy rybom w spokoju się rozmnażać. Nie zabijajmy ryb dla przyjemności, a zwłaszcza tych starych, rekordowych ryb. 

Darowanie życia wszystkim rybom żyjących w naszych wodach sprawi nam podwójną satysfakcję oraz wędkarskie „spełnienie”. Największym cennym trofeum niech będzie pamiątkowe, historyczne zdjęcie łowcy z piękną, rekordową rybą, nie zaś ususzony łeb na ścianie. Jeśli już koniecznie chcemy zabrać jakąś rybę z łowiska w celach kulinarnych, to ograniczmy się do niezbędnego minimum. Raz, przestrzegania wymiaru ochronnego oraz rozsądnej ilości zgodnie z prawem. Jedna lub dwie średniej wielkości sztuki raz na jakiś czas w zupełności wystarczą. Wypuszczając złowione okazy osiągniemy wspólny cel jakim jest niewątpliwie pomoc i odbudowa podupadłych rzek na terenie naszego kraju.

Drodzy wędkarze! Przywróćmy naszym polskim rzekom bogate podwodne życie na wiele pięknych lat. Ta wizja dobrej przyszłości pozostaje w rękach młodego pokolenia wędkarzy.


Mateusz Porada jest członkiem zespołu Graff Team, jak również dziennikarzem Wędkarskiego Świata.

Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt