Jesienna wyprawa na sandacze z Christianem z Graff Team w Niemczech
Październik to jeden z ciekawszych okresów na łowienie ryb drapieżnych, a szczególnie jeżeli myślimy o wyprawach na sandacze. Na taką wyprawę wybrał się jeden z naszych ambasadorów, Christian, który wędkuje w Niemczech w okolicach Berlina.
Okres sezonu jesiennego to czas, w którym spinningiści mają wiele okazji do łowienia naprawdę imponujących ryb. To okres wzmożonego wysiłku, ale i mniej czasu na samo łowienie - słońce wstaje później, a zachodzi wcześniej. Christian wybierając się na wyprawę na jedno ze swoich ulubionych łowisk z wiedzą, sprzętem i doświadczeniem, które skutkuje dobrymi braniami. Warto jednak wiedzieć o kilku podstawowych sprawach, jeżeli pragniemy uganiać się za sandaczami na przełomie października i listopada.
Jeśli mamy zamiar łowić po zmierzchu, to dobrze będzie zapoznać się z miejscówką za dnia, co spowoduje, że będziemy wiedzieli gdzie rzucać w mroku nie narażając się na zaczepy. Christian swoje berlińskie łowisko zna jak własną kieszeń, toteż łowił w godzinach zarówno wczesno porannych, jak i po południu i przed zachodem słońca. Christian łowił przy użyciu głównie gum różnych kolorów o długości od 10 do 12,5 centymetra dociążonymi główkami od 8 do 15 gram. My również polecamy taki zestaw, szczególnie jeżeli łowicie metodą z opadu.
Samych kombinacji prowadzenia przynęty jest bardzo wiele. Oczywiście szybkość opadania zależy od ciężaru obciążenia, wszystko zależy od tego, jaki zestaw dobierzemy. Christian dobrał skuteczny, bo zarówno o poranku, jak i w godzinach popołudniowych udało się złowić kilka pięknych sandaczy. Pamiętajcie jednak, iż sandacze w październiku i późną jesienią żerują od 15 do 30 minut w kilkugodzinnych odstępach. Trzeba zatem zmieniać miejscówki i szukać tych, w których akurat jest to upragnione "okienko" aktywności sandaczy. Ryby potrafią żerować w grupach, wspólnie wybierając jedną miejscówkę, ale doskonale radzą sobie również jako samotniki.
Wszystko zależy od miejsca, w którym łowimy. W okolicach Berlina, gdzie łowi Christian sandacze najczęściej brały w godzinach popołudniowych, przed przysłowiowym golden hour, czyli do godziny przed zachodem słońca. Wybierając się na sandacze wybieramy sprzęt i metodę według własnych upodobań, ale nie możemy w październiku zapominać o ciepłej odzieży i polarach chroniących przed wiatrem. Nawet przy pięknie zachodzącym jesiennym słońcu można przemarznąć i zakończyć wyprawę przedwcześnie z przeziębieniem, a nie pięknymi rybami.
Na koniec zostawiamy Was z nagraniem z holu jednego z sandaczy złowionych przez Christiana podczas wędkarskiej wyprawy.



