Method feeder - 80 kg podczas jednej tury zawodów!
Zawody method feeder to sportowa rywalizacja w jednej z najdynamiczniej rozwijających się, a zarazem jednej z najmłodszych dyscyplin wędkarstwa w Polsce. Imprezy sportowe potocznie nazywane jako zawody „method feeder” stały się bardzo popularne, a same sposoby łowienia często rozszerzane są o kolejne techniki takie jak łowienie z powierzchni na „pellet waggler”, łowienie w toni na tzw. „sinking bomb” oraz łowienie ryb na sam metalowy ciężarek czyli „bomb and pellet”. Dlatego określenie, które bardziej pasuje do dzisiejszych czasów to po prostu zawody wędkarskie polegające na szybkościowym odławianiu ryb spokojnego żeru, głównie karpi, amurów, karasi i leszczy, gdzie ściga się z innymi zawodnikami o jak najwyższą łączną wagę.
Poniżej przedstawiamy Wam relację naszego teamowicza Łukasza, z zawodów Super CUP organizowanych na Łowisku Specjalnym „ZEZUJ”.
Losowanie.
Na łowisku melduje się o godzinie 6:40, szybka kawa, przywitanie i rozmowy z kolegami, tak samo zafiksowanymi na punkcie zawodów jak ja. Tematów nie brakuje, śmiechu co niemiara, ale wybija 7:00 i organizatorzy rozpoczynają losowanie. Zbiornik podzielony jest na sześć sektorów 5-cio osobowych. Z doświadczenia i wyników z poprzednich lat wiem, że dwa z nich są dużo mniej rybne i liczę na to, że ich nie wylosuję. Gdy przychodzi moja kolej sięgam ręką po szczęśliwy numerek stanowiska i wypada mi 21! Dobre stanowisko! Powinny być tam dzisiaj karpie, ale wczoraj też odbywały się zawody i stanowisko nr 21 przegrało swój sektor. Mimo to zabieram cały sprzęt i z dobrym nastawieniem ruszam w tamtym kierunku.
.png)
Śnieżyca.
Podczas rozkładania wędek, przygotowywania zanęt i pelletów nad łowisko przychodzi śnieżyca! 3 stopnie Celsiusza, silny boczny wiatr z porywami do 50 km/h plus śnieg w tak dużych płatach, że po 15 minutach mogliśmy lepić kulki i się nimi rzucać. Prognoza pogody jednak nie kłamała, każdy to widział, ale nikt nie spodziewał się, aż tak ekstremalnej aury 26 kwietnia. Tego dnia byłem dobrze przygotowany bo ubrałem odzież termiczną z wełny merino marki Graff, bluzę i spodnie polarowe Graff oraz kombinezon przeciwdeszczowy. Pozwoliło mi to zachować komfort cieplny, wiatr nie przebijał kombinezonu, woda z rozpuszczonego śniegu nie przemakała, a dzięki warstwom wewnętrznym było mi na tyle ciepło żeby siedzieć ponad 6 godzin nad brzegiem łowiska.
.png)
Taktyka.
Do obławiania wybieram sobie 3 punkty w obrębie mojego stanowiska. Do osi łowiska mam około 55 m. To mój limit, którego nie mogę przekroczyć. Stawiam na metodę na 45m, bombka na 15m w polu wystrzelonego z procy pelletu o wielkości 8mm i tzw. „margin” około 5 metrów od brzegu przy starych kołkach, które wystawały z wody. Nęcę wszystkie trzy linie i zaczynam od bombki. Porywisty wiatr bardzo utrudniał celne strzały procą, a zależało mi na tym żeby maksymalnie skupić towar w punkcie na 15-tym metrze. Postanowiłem strzelać więcej naraz, czekając na chwilowe przerwy silnego wiatru. To był klucz!
.png)
Start łowienia.
W pierwszym rzucie mam już branie, zacinam ładnego karpia, holuje go powoli, czuję jak stawia opór masą własnego ciała. Sięgam po podbierak bo widzę, że jest już blisko i nagle ryba wypina się z haczyka. Ponawiam rzuty i czekam na kolejne branie. W tym czasie zawodnicy z mojego sektora zaczynają odławiać karpie. Tu widzę pierwszego, kolejny ma już dwa, a ja dalej czekam. W końcu jest pierwsza ryba w podbieraku. Po niej kolejne. Łowimy na zmianę, a czasami holujemy równocześnie. Po trzech godzinach mam 5 karpi w siatce. Wagę szacuję na około 26 kg. Następuje kryzys. Zacinam następnego ładnego karpia! Wiem, że muszę gonić wynik bo zawodnicy po mojej prawej są o jedną lub dwie ryby przede mną. Po kilku obrotach kołowrotka duży karp spina mi się. W samym środku mojego łowiska, w miejscu gdzie podaję procą pellet. Prawdopodobnie przytrafił się najgorszy z możliwych scenariuszy, gdyż karpie jako ryby stadne często odprowadzają ławicę w inne miejsce w przypadku spinki i ucieczki w popłochu. Niestety tak też się dzieje.
Kolejną godzinę przesiedziałem bez brania. Sprawdzałem swoje nęcone punkty bezskutecznie. Tymczasem koledzy po prawej odławiają kilka sztuk. Ja w tym czasie pracuję nad swoją „linią” bombki, zwiększając ilość podawanego pelletu i walcząc z coraz mocniejszym wiatrem, starając się jednocześnie zachowywać maksymalną precyzję. Na dwie godziny przed końcem mam w dalszym ciągu 26 kg w siatce. Teraz albo nigdy. Straciłem sporo czasu i muszę gonić! Nareszcie jest, widzę że ryby zaczęły znowu kręcić się w łowisku. Ocierają się o moją żyłkę, do której przymocowany jest ciężarek. Szczytówka lekko i powoli napina się, a następnie luzuje. To dobry znak bo wiem, że wróciły do mnie duże ryby. Po chwili przerzucam bombkę i strzał! Żyłka wybierana z kołowrotka, którego hamulec pięknie gra.
.png)
Skupienie 100%.
Wiedziałem, że nie mogę popełnić kolejnego błędu. Ryba ląduje w siatce. Karp o wadze 6 kg, po chwili kolejny i następny. W przed ostatniej godzinie łowię około 30 kg i zamykam drugą siatkę. Co ciekawe dwóch zawodników po mojej prawej przestało praktycznie odławiać. Mówię do siebie teraz albo nigdy! Zwiększam jeszcze ilość podanego towaru aby utrzymać ławicę u siebie. Do końca zawodów udaje mi się utrzymać podobne tępo i odławiać dalej piękne pełnołuskie karpie. Ryby rozłożone na trzy siatki. Słyszę sygnał końcowy i z niecierpliwością czekam na ważenie. Ważenie. Sektor wygrany! Tak obstawiałem z uwagi na szybkie brania i krótkie hole w ostatnich dwóch godzinach.
.png)
Przechodzimy do ważenia.
Pierwsza siatka ok. 26 kg, druga siatka ok. 30 kg, trzecia siatka ok. 24 kg. Łączna waga złowionych ryb to dokładnie 80,4 kg! Podsumowanie. To był bardzo wymagający dzień pod kątem warunków atmosferycznych. Chyba jeden z najtrudniejszych, z jakimi miałem kiedykolwiek do czynienia łowiąc na zawodach. Stare przysłowie nie ma złej pogody, są tylko źle ubrani wędkarze, sprawdziło się. Odzież Graff spełniła moje oczekiwania, kurtki przeciwdeszczowe zapewniają ochronę nad wodą, dzięki któremu mogłem skupić się wyłącznie na odławianiu silnych karpi. Jestem dumny z osiągniętego wyniku, gdyż nie było to proste łowienie, a rywalizacja w sektorze trwała praktycznie do samego końca.
.png)



